Thid i Komnaty Tajemnic
Kolejna notka z cyklu życie, tym razem opowiem o przygodach związanych z szukaniem mieszkania we Wrocławiu.
Nie tak dawno powróciłem do Wrocławia i zamieszkałem ze znajomymi mojej laski. Wszystko niby ok ale i tak postanowiliśmy szukać innego lokum ponieważ 4 osoby w jednym pokoju to jednak ścisk. Ofert na sieci jest pełno tak więc wystarczyło się z nimi zapoznać i coś wybrać. Właściwie nie spodziewałem się że mieszkania, pomimo iż są w tej samej cenie, tak bardzo różnią się standardami.
Jeżeli chodzi o standardy to przekonałem się że są różne, w tej samej cenie można mieć zupełnie różne lokalne. Wydawało mi się że w normą jest że w cenie 700zł mam pokój dwu osoby, z telewizją, internetem + media, jak się okazało w niektórych przypadkach grubo się pomyliłem.
Jako pierwszy przykład mogę poddać pewną starszą Panią, dla której szokiem było że chce gotować obiady a na pytanie dotyczące mediów odpowiedziała z oburzeniem co ja chce robić w tym mieszkaniu, ogólnie odebrałem to jako zdziwienie że ja w ogóle chce przebywać i normalnie mieszkać.
Drzwi w pokoju to chyba standard, najlepiej jeszcze zamykane na klucz co by nikt nie szperał nam gdy nas nie ma. Jak się okazało to nie znowu taki standard, przeglądając lokale natrafiałem na takie, w których nie ma szans na drzwi lub jakąkolwiek prywatność (pokoje „przechodnie”) wyglądało to tak że mam płacić 700zł za przebywanie w „korytarzu” bo nie wiem jak to inaczej nazwać.
Często ludzie oferujący pokoje sugerują się cenami na sieci, nie patrząc na to co jest w standardzie i tak np. można trafić na mały pokój „dwu osobowy” za 600zł gdzie trzeba jeszcze zapłacić, czynsz, telewizje, internet i inne media oO. Ogólnie cena takiego gównianego pokoju wychodzi w cenie KAWALERKI! Dla mnie to jest kpina, ale cóż, osoby nowe w tym mieście, na pierwszym roku studiów, z jakiś wiosek (zwykle jakieś takie cipowate dziewczyny) godzą się na to ponieważ nie mają pojęcia jak to wszystko wygląda w praktyce. Wiecie takie naciąganie naiwnych i nieobeznanych, trochę mi żal takich osób, na szczęście już po pierwszym półroku osoby obeznane uświadamiają te niewinne małolaty że są wykorzystywane :D
Anyway muszę wam powiedzieć że szukanie mieszkania to niezła katorga, użeranie się z właścicielami, których tempo myślenia jak i bystrość dorównują dzieciom z podstawówki, czy też słuchanie głupiego gadania starszych ludzi naprawdę dobija. Choć najgorzej z takimi mieszkać, np. taka babcia, będzie Ci przeszkadzać (macie to jak w banku), wypytywać i utrudniać życie. Z miejsca polecam wam zamontować kamery by sprawdzać gdzie wam szperały i czy czegoś nie ukradły.
Tak naprawdę to właściciel to tylko pierwszy koszmar jaki was czeka. Drugi to współlokator, niestety często bywa tak że dopiero po dłuższym okresie mieszkania z nim możecie stwierdzić że macie „przejebane” a koleś was wkurwia i wtedy znów szukanie nowego mieszkania :)
Wedle statystyk jakie przeprowadziłem wśród znajomych to już co 30 co 50 mieszkanie jest tym właściwym, w którym zostają na dłużej :D